NAUKA JĘZYKÓW OBCYCH: ANGIELSKI & HISZPAŃSKI

 

Nauka jezyków obcych

Hej!

W dzisiejszym poście dowiecie się jak wygląda moja nauka języków obcych. Długo wyczekiwany post, do którego w końcu się zabrałam. Proszono mnie o niego już w zeszłym roku, ale nie byłam jeszcze na to gotowa. Uważam, że jak mam się z kimś dzielić moimi przemyśleniami, to mają one właśnie być przemyślane, chodź dziwnie to brzmi oraz sprawdzone. Dzisiaj będę pisała o nauce hiszpańskiego oraz angielskiego. Na wstępie zaznaczę, że cokolwiek tutaj  się dowiecie, to są tylko moje spostrzeżenia, moje rady i właśnie w taki sposób się uczę języków obcych. U każdego może ta droga wyglądać inaczej i co innego może się sprawdzać lepiej. Tak więc zaczynamy!

Wszystko sobie dobrze przemyślałam i rozpisałam w zeszycie do mojego bloga, a więc będzie około 6 głównych i ważnych dla mnie punktów.
Pierwszy z nich to;

Czym się kierujemy i dlaczego ten język, a nie inny?

Większość z Was uczyła się angielskiego od szkoły podstawowej i umie angielski, albo dalej ma z nim problem. Jest jeszcze jedna grupa ludzi, którzy umieją angielski, ale kiedy jadą za granice nie potrafią się porozumieć w tym języku, ponieważ nie rozumieją ze słuchu akcentu w danym miejscu, zapominają słówek, skupiają się na gramatyce albo mają blokadę, która tez dzieli się na kilka grup. Blokada – że mnie wyśmieją jak mówię, blokada – bo mówię wolniej a anglojęzyczni mieszkańcy szybciej, co powoduje kluchę w gardle. Istnieją osoby, które przyswajają sobie języki obce bez problemu i faktycznie nie mają problemów językowych. Przeważnie są to poligloci albo po prostu mają dar. Ty do jakiej grupy należysz? Ja do tej, która ma dar. Jestem tego pewna, ponieważ nauka języków przychodzi mi w życiu łatwo, gdzie w angielskim musiałam trochę sobie pomóc. Próbowałam różnych źródeł. Angielski nie jest taki łatwy jak nam się wydaję, zwłaszcza kiedy chcecie zostać w anglojęzycznym państwie. Ja mieszkam już od czterech lat w Anglii i chciałam porozumiewać się dokładnie tak jak Anglicy. Umieć akcentować, bo każde miasto to inny akcent i jest na prawdę bardzo dużo problemów z tym, więc moja nauka wygląda trochę inaczej, bo mieszkam tutaj i chce czuć się swobodnie jak w Polsce mówiąc po polsku. Ja kierowałam się przyszłością, bo na dzień dzisiejszy mieszkam tutaj. Wy musicie sobie zadać pytanie czym się kierujecie, a następnym krokiem jest nauka słów, zwrotów z tego co jest na dzień dzisiejszy ważne. Jeżeli staracie się o prace w banku, bo macie takie wykształcenie, to uczycie się z tej dziedziny, tej grupy słówek, nie wszystkiego jednocześnie. Może wydawać się to dosyć śmieszne co ja teraz piszę, ale na prawdę poznałam kilka osób tutaj, którzy poddali się z nauką angielskiego, bo jest za dużo słów, których nie rozumieją i za nim nauczą się, to minie dużo czasu. Oczywiście, zgadza się, ale język, którego chcemy się nauczyć, musimy podzielić na grupy, kroki, gdzie po kolei będziemy się uczyć. Nie, nie musimy robić sobie stopni trudności, bo to jest bzdura, kto na jakim poziomie języka jest. Ważne jest to, aby pierwsza grupa zaczynała się od tego co pierwsze musimy się nauczyć, nie działami które w książce są na przykład od I do XII. Bo inaczej, uczymy się to co nie jest ważne na dzień dzisiejszy. Wszystko jest ważne, ale ze zbiegiem czasu nauki – nie na początku. Dlaczego Angielski, a nie chiński? Musicie sobie zadać to pytanie. Od razu Wam powiem, że angielski powinien znać każdy, bo w tym języku porozumiemy się praktycznie wszędzie. Będę Was zachęcać do nauki drugiego języka obcego (w naszym przypadku byłby to trzeci i to jest super), dlatego że na pewno się przyda i poszerzy nam horyzonty i rozwinie nas na pewno. Ja wybrałam hiszpański, bo towarzyszył mi od dzieciństwa w domu  przez telewizje i bardzo pokochałam ten język. Natomiast prawdziwą naukę rozpoczęłam rok temu i oczywiście miałam przerwy. W tym roku wzięłam sobie ten język na poważnie. Dlaczego? Uważam, że jest piękny, możemy się porozumieć też w większości państw na świecie. Oglądam hiszpańskie kino, słucham piosenek, radia i czytam magazyny po hiszpańsku jak na przykład Vogue, czy Glamour. Wiążę sobie też z hiszpańskim przyszłość, ale to już innym  razem na ten temat zrobię post, jak przyjdzie taki dzień.

Moja historia

Z moją nauką angielskiego wyglądało to różnie, nawet już nie pamiętam patrząc wstecz do podstawówki. Co mogę ważnego powiedzieć, to to  że w Polsce kiedy uczyłam się angielskiego, to uważałam że średnio mi się on przyda w życiu i nie przykładałam się bardziej do nauki. Uczyłam się tyle ile mnie w szkole uczono, sama nie robiłam nic więcej. Moje koleżanki z klasy chodził na korepetycje i zawsze lepiej ode mnie mówiły po angielsku. Ale kiedy przyleciałam do Anglii, też od razu zabrałam się za angielski i mówię teraz na prawdę dobrze. Cały czas się uczę i chodzę do prywatnej szkoły języków obcych. Mam dwoje nauczycieli – angielkę i anglika. Jestem zadowolona bardzo. Kiedy wcześniej byłam w College’u, to uczyłam się ogólnie, wszystkiego po trochu. Nauczyłam się tego co miałam się nauczyć i teraz płace miesięcznie tyle co za jeden rok w College’u i skupiamy się tylko na tym z czym mam problem i nadrabiamy luki w angielskim. Dla każdego jest dobre coś innego. Każdy podchodzi do nauki indywidualnie, a jak nie – to powinien.

Umilać sobie naukę, słownictwo, pisownia, ze słuchu

Jeżeli już zdecydowaliście jakiego języka chcecie się uczyć, to powinniście umilać sobie naukę. Często jest tak, jak już wcześniej wspomniałam, że poddajemy się na starcie. To tak jak z postanowieniami noworocznymi. Tylko 30% ludzi dotrzymuje sobie dotrzymanego słowa i realizuje plany, marzenia, czy cele, bo wie jak umilić sobie ten czas na realizacje. I tak samo jest z nauką języków. Z mojej strony wygląda to tak. Czytam po hiszpańsku, ale nie gazety o sporcie, czy wiadomości (oczywiście to też jest ważne, bo mamy do czynienia z językiem ogólnym, takim codziennym – ale to nie na początek nauki) lecz magazyny o modzie czy lifestyle. Tam tez jest język taki codzienny, ale zarazem inny. Czytam to co mnie interesuje, przerabiam książki oraz czytam „Espanol? Si, gracias” (nie mam hiszpańskich znaków), to jest magazyn który wychodzi co trzy miesiące w Polsce. Są wydania specjalne oraz „English Matters” po angielsku. Z resztą znajdziemy też niemiecki czy nawet włoski. Jest to magazyn dla uczących się danego języka. W środku mamy teksty i wywiady w danym języku z podkreślonymi słowami i do tego załączony słowniczek. Dodatkowo nagrania mp3, które możemy sobie odsłuchać w internecie. Jednocześnie uczymy się poprawnie czytać, pisać, osłuchujemy się i poznajemy nowe słówka. Ja w taki sposób robię to co lubię i mnie interesuje, dlatego nauka idzie bardzo dobrze.

Systematyczność

Tutaj nic nowego nie odkryłam. Powiem to co każdy wie, ale nie przykłada się do tego. Jeżeli już masz pomoce naukowe, umilasz sobie tę naukę i uczysz się to co chcesz, to zapamiętuj to! Tutaj też każdy musi podejść indywidualnie. Jedni zapisują sobie słowa, zwroty na karteczkach i przyklejają gdzie się da. Inni zapisują w zeszycie, notesie czy nagrywają swoją wymowę słówek na dyktafon i tam archiwizują je. Ja różnie to robię, głównie powtarzam kilka razy i już umiem, ale też przez kolejne dni powtarzam. Czasami zapisuje notatki w zeszycie. Znaczenie ma tylko to, abyście starali się uchwycić te słowa i zwroty, żeby nam nie umknęły. Żadna filozofia, prawda? Więc zacznijcie tę zasadę stosować, bo o tym zazwyczaj zapominamy.

Rozmowa, szkoła

Jeżeli macie możliwość pójścia do szkoły, to idźcie! I teraz na co musicie zwrócić uwagę, to jest to poziom waszego języka. Jeżeli umiecie jakieś podstawy tak aby w miarę się porozumieć, to lekcje wybierzcie z native speaker’em. Jest to duży plus na naukę języka w przyjazny sposób. Nauczycie się myśleć w danym języku i w pewnym sensie będziecie zmuszeni – co jest dobre, bo szybciej się go nauczycie. Gdybyście w tym wypadku wybrali lekcje z polakiem, to pójdziecie na łatwiznę. Kiedy czegoś nie zrozumiecie, to zapytacie po polsku, tak jak to dzieje się w szkołach w Polsce z językiem angielskim, kiedy to nauczycielka jest polką. Taka jest prawda. Natomiast jeżeli nie macie żadnych podstaw, to na sam początek idźcie na lekcje z polakiem uczącym danego języka.

Recepta na naukę?

Nie ma jednej recepty na naukę. Każdy z nas tworzy własną, która jest zmieniana w kolejną. Musimy sami sprawdzić, który sposób jest dla nas najlepszy. Nikt za nas się nie nauczy, za nas tego nie przeżyje, a warto się uczyć języków – to nas rozwija i wychodzimy ze strefy komfortu. Trzeba otwierać się na nowe rzeczy, znajomości i naukę języków.

Mam nadzieję, że ten post był pomocny. Pamiętajcie, że to moje przemyślenia i moje własne doświadczenia. Do następnego, buziaki papa!

post11kkkk